travelmatszczecin

Przejdź do treści

Menu główne:

TRANSLATOR


Zamek w Smoleniu






Zamek w Bydlinie


Zamek w Rabsztynie


































Jura Krakowsko – Częstochowska. Zamki rycerskie.

Zwiedzamy zamki na Szlaku Orlich Gniazd. Trasą objazdową zwiedzanie rozpoczynamy od zamku we wsi Smoleń. Podjeżdżamy na parking przed wzgórzem zamkowym gdzie znajduje się tablica informacyjna o zamku i okolicy. Leśną ścieżką udajemy się w kierunku zamku:
Zamek w Smoleniu to zamek rycerski wzniesiony w połowie XIV wieku, przez Ottona z Pilczy herbu Topór i zastąpił istniejącą tu być może wcześniej drewnianą strażnicę. Z początku był to mały, wieloboczny, kamienny obiekt zwężający się przy wysokiej, cylindrycznej wieży. W późniejszych latach u stóp skały dobudowano dwa zamki dolne, otoczone grubymi murami z bramą wjazdową, która zachowała się do dziś. Na dziedzińcu zamkowym znajduje się studnia, którą według tradycji wykuć mieli jeńcy tatarscy, a jej głębokość miała wynosić 200 m. Studnia obecnie jest zasypana do głębokości 26 m).
..a legenda o studni tak opowiada:
„Głęboką studnię wykuli w skale wzięci w niewolę Tatarzy. Przypuszcza się, że na jej dnie istnieje sieć podziemnych korytarzy. Legenda mówi, iż łączą się z jaskinią Biśnik koło Grodziska oraz innymi grotami, których w okolicy jest ok. 50. Podobno przy kopaniu studni Tatarzy natrafili na boczny korytarz wydrążony przez wodę i tam właśnie jakoby ukryto wielkie skarby. Nie wielu o tym wiedziało, a kto nie potrafił dochować tajemnicy, lądował w studni, do dzisiaj mają obok skarbów leżeć ludzkie szkielety.”
Od XIII w. zamek przechodzi w różne ręce a pozostawiony przez ostatnich właścicieli Padniewskich zaczął niszczeć a jego los przypieczętowali Szwedzi, dewastując go w 1655 roku. W 1797 roku Austriacy przyczynili się znacząco do jego dewastacji, używając kamienia z murów do budowy komory celnej w Smoleniu.
W latach 40. XIX wieku zamek nabył Roman Hubicki, który go uporządkował i częściowo zrekonstruował. W wyniku tych prac przy południowej ścianie zamku natrafiono na wiele ludzkich kości i militariów średniowiecznych. Wskazuje to na zbrojny atak na zamek w średniowieczu. Roman Hubicki na zamku w Smoleniu założył słynną fabrykę śrutu "Batawia".
W latach 50. i 60. XX wieku zamek zabezpieczono w postaci trwałej ruiny i wykonano wstępne badania architektoniczne.
W 1997 roku archeolog Błażej Muzolf przeprowadził wstępne badania archeologiczne na bardzo niewielką skalę. Przyniosły one jednak ciekawe znaleziska dwóch hełmów średniowiecznych.
Zwiedzaliśmy ruiny zamku w 2007 roku a z uzyskanych informacji w 2010 roku w wyniku złego stanu murów oraz katastrofalnej zimy powodującej złamania drzew i destrukcję murów postawiono tablice zakazujące wstępu na zamek. Wycięto kilkadziesiąt drzew w obrębie murów i ich najbliższego otoczenia.
Jak na „rycerzy” przystało udajemy się do Bydlina, wsi z XII wieku, przez którą przebiega Szlak Orlich Gniazd i gdzie znajdują się ruiny zamku.
Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1120 r. W 1388 na wzgórzu za wsią został wzniesiony obronny zamek przez rycerza Niemierzę herbu Strzała, ówczesnego dziedzica wsi i okolicznych terenów. Zamek został w późniejszym czasie przebudowany przez Bonerów na kościół katolicki. Ok. 1520 roku Jan Firlej, zagorzały arianin zamienił go na zbór, natomiast jego syn Mikołaj przywrócił mu charakter świątyni katolickiej i nadał mu wezwanie Świętego Krzyża. W 1655 kościół został spalony przez Szwedów. Odbudowany 80 lat później, w XVIII wieku był wielokrotnie dewastowany i grabiony przez wojska przyszłych zaborców; pod koniec tego stulecia został ostatecznie opuszczony. Sam Bydlin w 1404 w dokumentach wymieniany był, jako miasto, stan taki trwał aż, do 1530 kiedy to w nieznanych okolicznościach utracił prawa miejskie.
15 listopada 1914 na polach wokół wsi doszło do bitwy między IV i VI batalionem piechoty I Brygady Legionów polskich ubezpieczanych przez artylerię a wojska rosyjskimi (bitwa pod Krzywopłotami). Polegli tu legioniści spoczywają w zbiorowej mogile na bydlińskim cmentarzu pod siedmiometrowym kamiennym krzyżem.
A na zbiorowej mogile sentencja -
„..  Ty, Panie który z wysokości patrzysz, jak giną Ojczyzny Obrońce,                            
      Prosimy Ciebie przez tę garstkę kości, zapal przynajmniej na śmierć naszą słońce.
      Niech dzień wyjdzie z jasnych niebios bramy,
      Niechaj nas Panie widzą gdy konamy…”

Przy drodze do ruin, która zaczyna się po drugiej stronie drogi przy bramie cmentarza widnieją jeszcze linie polskich okopów niedaleko szczytu wzgórza.

Z Bydlina, każdy ze swoimi myślami i w zadumie nad trudnymi drogami do wolnej Ojczyzny, jedziemy do ostatniego zamku zaplanowanego do zwiedzenia – zamku w Rabsztynie, zamku ruiny na Szlaku Orlich Gniazd. U podnóża góry, na której wznosi się średniowieczny zamek, znajdują się fragmenty renesansowego pałacu zbudowanego w XVII wieku, jako zamek dolny.
Pierwotny zamek, o którym wzmianki pochodzą z XIII w., był drewniany. Murowany wybudowany został za Kazimierza Wielkiego, po którego śmierci przeszedł w ręce prywatne w ramach spłaty długów.
Pod koniec XIV w. z nadania króla Władysława Jagiełły zamek stał się własnością Spytka Melsztyńskiego herbu Leliwa. W 1439 r. syn Spytka, o tym samym imieniu, zawiązał konfederację polskich husytów przeciw biskupowi krakowskiemu Zbigniewowi Oleśnickiemu. Po napadzie na obradującą w Nowym Korczynie radę królewską został pokonany w bitwie pod Grotnikami, gdzie sam poległ. Jego majątek wraz z zamkiem został skonfiskowany w 1441 r. na rzecz skarbu królewskiego, a następnie jako wiano Jadwigi z Książa przeszedł w ręce Andrzeja Tęczyńskiego z rodu Toporczyków. W 1442 r. na polecenie króla Andrzej Tęczyński miał wzmocnić twierdzę. Na początku XVI w. zamek znalazł się w rękach Bonerów, którzy przez trzy pokolenia sprawowali urząd starostów rabsztyńskich. W 1573 r. Seweryn Boner gościł na zamku króla Henryka Walezego.
Kolejnym starostą został w 1592 r. Mikołaj Wolski, a potem marszałek wielki koronny Zygmunt Myszkowski. Prawdopodobnie ten drugi w początkach XVII w. rozbudował rabsztyńską twierdzę w stylu renesansowym. Częściowo zatraciła ona charakter obronny. U podnóża zamku górnego powstał zamek dolny z trójskrzydłowym pałacem o dwóch kondygnacjach, w którym było 40 pokoi. Całość oddzielona była od reszty wzgórza głęboką fosą.
W czasie potopu wycofujące się wojska szwedzkie splądrowały i zniszczyły zamek, którego już nie odbudowano. Częściowo był jeszcze używany do początków XIX wieku, potem został opuszczony. W drugiej połowie XIX w. poszukiwacze skarbów wysadzili jedyną zachowaną część zamku – basztę oraz mury zamku dolnego.
Na zamku odbywają się coroczne turnieje rycerskie. Od roku 2008 trwa remont zamku, odbudowywana jest wieża strażnicza i brama główna.
..i jeszcze legenda o zaklętych rycerzach z rabsztyńskiego zamku:
„Gminna wieść niesie, że pod ruinami zamku w Rabsztynie, głęboko pod ziemią, jest drugi, piękny zamek. W jednej z głównych komnat znajduje się dwoje skamieniałych dzieci: chłopiec i dziewczynka. Chłopczyk ma na palcu pierścień wysadzany brylantami, a dziewczynka zawieszony na szyi sznur pereł. W sąsiednich salach snem zaklętych śpią szeregi żelaznych rycerzy. Raz w roku budzą się z tego snu. Ma to miejsce w Niedzielę Palmową, gdy procesja wychodzi z najbliższego kościoła. Wówczas pierścień na palcu chłopca nieco się obraca. Otwierają się odrzwi sal zamkowych, zaklęci rycerze budzą się, odzyskują mowę i zasiadają do stołów uginających się od najwspanialszych potraw. Uczta trwa do północy. Po Niedzieli Palmowej znowu wszystko kamienieje. Tak powtarza się co roku, dopóki pierścień skamieniałego chłopca nie zsunie mu się z palca. Gdy to nastąpi rycerze zostaną uwolnieni z zaklęcia. Przebudzeni staną pod wodzą chłopca do boju z wrogami Polski. Pomogą im również przebudzone inne zaklęte wojska. Po zwycięstwie dziewczynka z perłami ofiaruje każdemu rycerzowi jedna perłę na pamiątkę wybawienia Ojczyzny. „
Zamek zza krzaków
Przez dziesięciolecia ruiny zamku w podolkuskim Rabsztynie tak zarosły samosiejkami drzew i krzaków wszelakich, że niemal znikły za ścianą zieleni. Dochodziło od absurdu, bo turyści stojąc na drodze i mając zamek przed samym nosem pytali się, gdzie u licha jest owe "Orle gniazdo". Nazwa Rabsztyn jest niemieckiego pochodzenia i oznacza "kruczą skałę". Pierwotną drewnianą strażnicę broniącą nadgranicznych okolic zastąpił w XIV w. murowany, gotycki zamek, z którego dziś niestety zachowały się tylko mizerne szczątki (w początkach XX w. poszukiwacze skarbów wysadzili w powietrze istniejącą jeszcze wówczas cylindryczną wieżę z ceglaną nadbudową, podobną do tej na zamku w Olsztynie). Zamek wznieśli Toporczykowie, możny wtenczas ród. W pocz. XV w. należał Rabsztyn do rodziny słynnego husyty Spytka z Melsztyna, który bunt przeciw hierarchii kościelnej i królowi przypłacił śmiercią w bitwie pod Grotnikami (1439 r.). Następni właściciele to Tęczyńscy, którzy w zamkowych lochach więzili m.in. Marcina Bełzę, mieszczanina krakowskiego, wsadzonego tam za to, iż jeden z płatnerzy rozpłatał w 1502 r. szlachetnego Jana z Tęczyna, bo tenże nadmiernie marudził nad wykonaną na jego zamówienie zbroją. Tęczyńscy, którzy z czasem zaczęli się zwać Rabsztyńskimi, zaczęli rozbudowę zamku, w czego efekcie powstała licząca ponad 40 komnat część pałacowa, której pozostałości podziwiać można do dziś. Kolejnymi władcami zamku byli Bonerowie, możny ród pochodzenia niemieckiego, który bogactwem mógł konkurować z najsłynniejszymi ówczesnymi magnatami. W gościnie u Seweryna Bonera, w 1556 r. był m.in. uważający się za przywódcę polskich innowierców Jan Łaski, który konferował na tematy religijne z przełożonym braci polskich Jerzym Izraelem.
Legendami obrosła słynna ceremonia zaślubin księżniczki siedmiogrodzkiej Gryzeldy, bratanicy Stefana Batorego z kanclerzem Janem Zamoyskim, która odbyła się w Krakowie 12 czerwca 1583 r. Ponoć w pochodzie przechodzącym krakowskim rynkiem stąpał nawet słoń, któremu z wieży przymocowanej na kłębie strzelały race. Samo trwające kilka tygodni przyjęcie miało się odbyć "w zamku na Rabsztynie" - jak pisał XVI w. autor pierwszego polskiego herbarza Bartosz Paprocki. Wielu badaczy dało się zwieść i pisało później, że w zdaniu tym mowa jest o zamek w Rabsztynie. Tymczasem zgodnie zresztą z wolą króla weselisko odbywało się na Wawelu, tyle tylko, że w należącym do Zamoyskiego dworze o nazwie Rabsztyn. Dom ten zresztą wspaniale przygotowano na tę uroczystość. Bartosz Paprocki poświęca opisowi uczty i biesiadników kilka stron. Skądinąd zastanawiająca jest ta zbieżność nazw zamku pod Olkuszem i dworu na Wawelu.
W kilka lat później, w 1587 r. załoga rabsztyńska dowodzona przez Kozaka Gabriela Hołubka, wpierana przez olkuskich gwarków, dała łupnia zaciężnym oddziałom idącym ze wsparciem dla oblegającego Kraków arcyksięcia Maksymiliana, który "starał się" wówczas o polską koronę. Kolejnymi właścicielami zamku byli Myszkowscy. W 1657 r., w drugim roku słynnego "potopu" Szwedzi spalili Rabsztyn, tak zresztą jak większość zamków Jury. Od tej pory popadał w coraz większą ruinę. Z czasem kolejni właściciele przenieśli się do dworku starościńskiego o podnóża Kruczej Skały. Podczas powstania styczniowego z tynków zamkowych pozyskiwano saletrę, którą wykorzystywano do produkcji prochu na cele insurekcyjne. Dziś po dworku nie zostało śladu, bo nonszalancko prowadzone rekonstrukcje sprawiły, że został zupełnie rozebrany (powstaje tam obecnie jakiś koszmarek architektoniczny). Więcej szczęścia ma chyba zamek. Powstało bowiem ostatnio Stowarzyszenie Zamek Rabsztyński, znalazły się środki na remont murów, wycięcie drzew, częściową rekonstrukcję. Plany są ambitne. Tylko im przyklasnąć.

                                                                                                  Zbyszek Mat

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego