travelmatszczecin

Przejdź do treści

Menu główne:

TRANSLATOR


    PPDiUR "ODRA" Świnoujście

      Łowiska Peruwiańskie

Obraz polskiego rybołówstwa dalekomorskiego
         
ostatni Mohikanin
m/s Homar PPDiUR "Odra" Świnoujście


            ... do dnia dzisiejszego nazywamy Ją Matką Odrą.
… a więc zacząłem swoją pracę na „morzu”. Matka Odra przyjęła mnie do „rybackiej familii” i już w pierwszym rejsie zadbała o to, aby neofita został ochrzczony i przyjęty do królestwa Króla Mórz i Oceanów Neptuna, gdy przepływałem równik na poz. 80 40’80’’ po odbyciu morskim rytuałem prób w dniu 2 października 1979 roku. W środowisku ludzi morza istniało wiele przeróżnych zwyczajów i obyczajów, bo każdy z wielojęzycznej rodziny marynarskiej wnosił swój wkład do skarbca tradycji marynarskich a i dzisiaj wiele z nich jest kultywowanych i przestrzeganych, ( choć wiele zanika).       Ale Odra to było przedsiębiorstwo, które wpływało na życie całego miasta Świnoujście, na jego rozwój i życie nie tylko tych tam pracujących, ale i mieszkańców niezwiązanych z nim. Nam dawała pracę, dobre płace a naszym rodzinom trochę wyższy poziom życia. Ale jak to w życiu bywa- „coś za coś”. Mężów, ojców, nie było w domu przez sześć miesięcy a często i dłużej a nasze „dziewczyny” w tym czasie były ojcem, matką, Makarenką dla naszych rodzin i dzieciaków. Morze wymagało od nas „dobrej znajomości morskiego rzemiosła”, odpowiedzialności, pracy zespołowej, ale i pokory. Okres pobytu na „rybakach” umożliwił mi dobre poznawanie „morskiego rzemiosła”, ale i nauczył szacunku do morza. A jak po latach Matka Odra jest wspominana po latach:





…..  z dużą przyjemnością wspominam ten okres pracy w PPDiUR Odra, bo tam stawiałem pierwsze kroki na morzu, tam zdobywałem doświadczenie i przechodząc kolejne szczeble wtajemniczenia poprzez młodszego motorzystę, motorzystę, asystenta uzyskałem dyplom Mechanika Okrętowego IV klasy. Stan wojenny wprowadzony w 13 grudnia 1981 roku przerwał moją „przygodę” na morzu i już nie wypłynąłem w kolejny rejs. Nie, nie żaden „styropian”. Nie, to nie. Ale Bóg Neptun ciągle czuwał nade mną i kilku letnim pobycie na lądzie dołączyłem do braci marynarskiej w Polskiej Żegludze Morskiej – na stronie „ Na morzu – w PŻM”.
Ale oprócz ciężkiej i trudnej pracy rybaka były też chwile bardzo przyjemne, o czym na stronie „ Na łowiskach”.
                                                                                                     Zapraszam
                                                                                                                           Zbyszek Mat  



Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego