travelmatszczecin

Przejdź do treści

Menu główne:

TRANSLATOR


zaopatrzenie,dostawy, wyposażenie przed wyjściem


w siłowni statku ...


czy port czy morze ciągle służba




..i widoki z burty statku ..






Najtrudniej przeżyć trzy pierwsze dni ..

No, nie były to najtrudniejsze dni …., a wręcz przeciwnie. To wyprawa po wielką przygodę, wyprawa w pogoń za wielką rybą i za poznawaniem nowego świata, porównywanego z tym znanym z książek i morskich opowieści rybaków w czasie remontów statków w stoczni remontowej. Już sama organizacja pracy, atmosfera pracy i współpracy w załodze, przygotowanie do wyjścia statku w morze i do co najmniej półrocznego pobytu w morzu. Doświadczenie ludzi w firmie z różnych działów o ściśle określonych zadaniach i załóg statków, na których kierownicy działów: pokładowego, maszynowego, hotelowego i przetwórni pod „okiem” doświadczonych kapitanów pozwalają na dobre przygotowanie statku przed wyjściem z portu na łowiska. Zaopatrzenie, sprzęt, połowowy, części zamienne do naprawy w przypadku awarii, remontów i przeglądów urządzeń i mechanizmów, zaopatrzenie przetwórni (części zamienne, kartony …) ,pokładowe (sieci połowowe i setki potrzebnych rzeczy na statku i zaopatrzenie hotelowe, prowiant i wszystko to, co zbliża nasz pobyt do normalności. … można wymieniać bez końca. Ale to już jest na burcie i już jesteśmy w morzu, które narzuca swój rytm pracy i rytm pobytu na statku.
Ale to już za nami. A teraz Zatoka Biskajska - „Biskaj”. Szmaragdowe wody przejrzyście czyste, ale często nieprzyjazne dla żeglarzy i niebezpieczne. Tym większe fale im silniejszy wieje wiatr a podczas każdego większego sztormu fale odbiegające wysokością od większości fal, słynne wśród marynarzy „dziadki”. A i …. to też ciekawy rejon pływania gdzie prawie każdy zaczynający swoją przygodę morską składa za burtę ofiarę Neptunowi – królowi Mórz i Oceanów. Ja też bo...

Najtrudniej przeżyć trzy pierwsze dni, gdy łajba mocno kiwa
A łeb na boki chwieje się, jak pszenny łan w żniwa
…........
Na miękkich nogach będziesz stał i czuł się jak pijany.

Tak!. Przeżyłem to, bo jak tu nie poddać się tradycji morskiej i z "atencją" złożyć ofiarę królowi Mórz i Oceanów. Nie trwało to długo i już następnego dnia „organizm" zaczął pracować normalnie. Nigdy potem, nawet w największych sztormach, w jakich się znalazłem nie doznałem takiego uczucia. A może i pomoc „Bosmana” zadziałała tak jak leczniczy balsam na „sponiewierany żołądek” młodszego motorzysty na uprawnieniach.

A jacht przez fale szparko gna, załoga ma radochę
I któryś ci „Bosmana” da, byś piwka popił trochę
Piweczko takie każdy wie, smakuje w obie Strony,
Ale już wtedy tęsknisz mniej do mamy lub do żony.

Piwko! Tak! To napój pożądany pod każdą szerokością geograficzną ceniony przez „zejmanów”, . Bardzo skuteczny w umacnianiu przyjaźni i w czasie spotkań towarzyskich, ale niezastąpiony i w takich przypadkach, które opisywałem powyżej. Bo …

I znów spokojny stał się świat nie męczy kołysanie ….

Piwo,ten złocisty napój Bogów ochmistrz wydał już w czasie przelotu przez Kanał La Manche. Dwa kartony trudno osiągalnego na lądzie (lata 70-te.) „Żywca”. Tak, całe dwa kartony na cały rejs półroczny, które od razu trzeba było zabrać do kabiny, bo nie wiadomo co może się stać z nimi później. Jak piwo to i zamówione papierosy. Też do kabiny, bo jak nie zabrałeś od razu to później już tych lepszych, które zamówiłeś mogło nie być w kantynie. To nauki, jakie pobierał początkujący marynarz od starszych, doświadczonych kolegów. I tak we dwóch z Władziem dzieliliśmy naszą kabinę na część sypialno-rekreacyjną i magazynową z wydawanymi przydziałowymi "fruktami".
" Magazynek" mały, a pół roku przed nami. I Ocean Atlantycki. Wychodzimy na Atlantyk a tam …
no właśnie: cztery piwka na stół, w popielniczkę pet,...
Zbyszek Mat
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego