travelmatszczecin

Przejdź do treści

Menu główne:

TRANSLATOR


       fragment bruku z drogi śmierci zakładników

                    Witamy na Kaszubach

                         Kaszubska deska

Pamiątka pobytu Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego

                         w domu Sybiraka

                           ... w ziemiance.

   ...  wagony jakimi transportowano zesłańców

                 Kamień Pamięci





     

     


    

                                 Szymbark na Kaszubach - Dom Polaka.

Pytając o ciekawe miejsca, jakie możemy zobaczyć, polecono nam „Dom Polaka” lub zwany też „Domem postawionym na głowie” w Szymbarku. Ustawiamy GPS i udajemy się do Szymbarka.
Szymbark to wieś powstała w XVII w
ieku. W 1605 r. postawiono drewniany kościół. Powtórnie wieś lokowana w 1610 r. przez starostę Wejhera wraz ze sprowadzeniem do opuszczonej wsi kolonistów niemieckich. Ziemie te należały do zakonu Kartuzów. Do końca ostatniej wojny większość mieszkańców stanowili Niemcy. Na miejscu starego kościoła powstał nowy. Wybudowano w 1882 neoromański, protestancki (do 1928r.), kościół (istniejący do dziś) z cmentarzem na zachodnim krańcu wsi. Koło wspomnianego wcześniej cmentarza znajduje się pomnik 10-ciu mieszkańców wsi zabitych przez nazistów w 1944r.
Wjeżdżamy do wsi od strony zachodniej i zatrzymujemy się przy pomniku 10 zabitych mieszkańców wsi przez nazistów. Dziesięciu mieszkańców Szymbarka oraz okolicy, w dniu 25 maja 1944 r. zostali rozstrzelani przez hitlerowców w odwecie za incydent, który miał miejsce poprzedniej nocy
, (w wyniku akcji partyzantów zastrzelony został jeden z miejscowych esesmanów). Większość z „Szymbarskich Zakładników” to żołnierze TOW „Gryf Pomorski”. Pomnik został odsłonięty 11 listopada 2010 roku. Opowieści dla wnuka o tamtych czasach, chwila zadumy i modlitwy, i udajemy się dalej.
Dojeżdżamy do Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, parkujemy samochód, kupujemy bilety wstępu i udajemy się na teren Centrum. Zwiedzanie zgodnie ze wskazanym kierunkiem zaczynamy od najdłuższej deski świata Oto, co piszą o tym mieszkańcy Szymborka:
„Powiadamy żartobliwie, że dziewiątym skarbem Kaszub jest Najdłuższa Deska Świata. A skoro tak, to postanowiliśmy uczynić Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku miejscem znanym od samego początku.  Wypatrzyliśmy w odwiecznym kaszubskim lesie potężną daglezję i wycięliśmy numer austriackim drwalom, figurującym w The Guinness Book of Records za najdłuższą deskę świata. Do ich rekordu dorzuciliśmy jeszcze prawie 3 metry, a ponieważ Księga Rekordów Guinnessa ukazuje się w nakładzie 100 milionów egzemplarzy, więc przyznacie, że początek był znakomity!
Kaszubska Deska to nie tylko medialna zabawa i promocja Centrum. Dla nas to symbol ciężkiej kaszubskiej pracy, jej materialny wyraz. To wyjątkowy okaz podstawowego od wieków, ukochanego przez Kaszubów budulca. Nie tylko Kaszubów. Polski drewniany dom, wywodzący się z charakterystycznej formy dworku szlacheckiego, znany jest na całym świecie.
Nasza rekordowa deska liczy 36,83 metra!. Jej średnia grubość to 6-7 cm. Waży ponad 1100 kg. Jej objętość to 1,42 m3. Trzeba było 50 mężczyzn, by ją zawiesić na ścianie. Daglezja trafiła na Kaszuby w XVIII wieku. To drzewo amerykańskie, z tej samej rodziny, co nasz modrzew.
Charakteryzuje się znacznym przyrostem masy. Nasza daglezja rosła w jarze, na stoku północnym, przez 120 lat. Miała wysokość ponad 51 m! Ścięcie drzewa nie stanowiło problemu, natomiast transport z lasu na teren Centrum trwał 16 godzin, choć to tylko 6 km!
. Uczestniczyły w nim 4 jednostki ciężkiego sprzętu, których nie wyłączono ani na chwilę.
Deskę cięliśmy przez 9 dni, uczestniczyło w tym dziele kilkaset osób! Nie zabrakło wojska, policji, straży pożarnej, leśników, kolejarzy, myśliwych. Przede wszystkim tutejszych mieszkańców. Cięcie deski zintegrowało całą społeczność kaszubską, co stało się podstawą do założenia Lokalnej Organizacji Turystycznej
, Szczyt Wieżyca.
Uczestnikom zorganizowaliśmy opiekę techniczną, kulturalną i medyczną oraz… świeże dostawy piwa. W przeliczeniu na piwo ucięcie 1 m bieżącego kosztowało 54, 3 litra piwa… Cieliśmy tradycyjnie, metodą moja- twoja, tak jak nasi dziadowie. Efekt był znakomity.


Następnie oglądamy w muzeum ciesielnictwa różnego rodzaju narzędzia ciesielskie, kołodziejskie, rolnicze, furmańskie, medyczne i gospodarstwa domowego z okresu od XVIII w. do wybuchu II wojny światowej. Dalej kierujemy się do Domu Sybiraka:
Dom Sybiraka, drewniany dom przywieziony spod Irkucka i na nowo złożony w Szymbarku! Znany polski podróżnik Roman Koperski, podczas jednej ze swych wypraw na Syberię, usłyszał cichą prośbę tamtejszych rodaków, potomków zesłańców syberyjskich, by przywiózł im z Polski jakąś pamiątkę, „kawałek Ojczyzny”. Okazało się, że Polacy z Zapleskina marzą o zbudowaniu świetlicy w polskim stylu. Właściciel Danmaru, zachwycony tą ideą, podarował im projekt.
W odruchu wdzięczności podarowali Polakom w kraju najstarszy dom w tej części Syberii, budowany przez naszych osiemnastowiecznych zesłańców. Chcieli, by stanął w Szymbarku, gdzie króluje polskie drewno i tradycyjny polski dom. Na Kaszubach, skąd wywodzili się konfederaci barscy – żołnierze marszałka Michała Lniskiego i posła na Sejm Rzeczypospolitej Józefa Wybickiego, obrońcy Wawelu w roku 1772, jedni z pierwszych w historii Polski zesłańców syberyjskich. Niech ten dom przypomina nam nieustannie, że na bezkresnej Syberii żyją cały czas nasi rodacy. Nasz Sybirak tak wita gości: Rodacy, którzy tu przybyliście.
Oto, dom, którego poza Szymbarkiem nie znajdziecie ani w Polsce, ani w najodleglejszym zakątku Europy. Gdybyście chcieli zobaczyć podobny dom, musielibyście przejechać 8 tysięcy kilometrów – w
okolice Irkucka na Syberii. Ten dom został zbudowany przez Polaków, zesłańców syberyjskich, przed około 240 laty. Przed paru laty został podarowany przez polską wspólnotę ze wsi Zapleskino, 360 km na północny wschód od Irkucka, powstającemu wówczas Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.
Został rozebrany w taki sposób, by nie uszkodzić i nie zatracić najmniejszych nawet detali. Mimo piętrzących się przeszkód, przwieżliśmy dom do Szymbarka, a tu ponownie, z wielkim pietyzmem, złożyliśmy go. Został nazwany Sybirakiem. Pod tą nazwą znany jest już w całej Polsce. Wejdźcie do Sybiraka, pomyślcie o naszych rodakach, którzy od czasów króla Stanisława Leszczyńskiego byli wywożeni sybirskim szlakiem, o którym pisał Adam Mickiewicz w narodowym dramacie Dziady cz. III, który malował Jacek Malczewski. Cóż więcej można dodać do tych słów?
Musisz wejść do Sybiraka!


   Dla upamietnienia Żołmnierzy TOW Gryf Pomorski







                   " Kaszubska Michałka"

                       i "Kaszubski Michał"

                            Dom Polaka

                     " prawdziwy szaszłyk "

    Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku

 

  


  


   


   


   

  

I ziemianka;
„ U nas mnoga ludiej… - mawiali sowieci za swoim wodzem… Atrapa pieca grzewczego była także imitacją w tamtej rzeczywistości, gdyż zesłańcom nie dawano drewna na opał.
W łagrze zadawano im dodatkowe katusze, nieustannie powtarzając, że są „wrogami ludu”. Zdjęcia znajdujące się wewnątrz łagru są unikatami, polecamy je szczególnej uwadze. W ustawionych w pobliżu wagonach doczepionych do lokomotywy będziemy się mogli zamyślić nad dalszym, najokrutniejszym okresem sybirskiej epopei – losem setek tysięcy rodaków, wyrwanych wczesnym rankiem ze snu i wywiezionych brutalnie całymi rodzinami w nieznane przez pretorianów Stalina.”
Symboliczne miejsce cmentarzy Katyń, Starobielsk, Kozielsk, Ostaszków, Norylsk… i Lokomotywa z wagonami do podróży w jedną stronę.
Lokomotywa i wagony, stojące nieopodal, stały się symbolem wojennych losów Polaków – zarówno żołnierzy jak i osób cywilnych, wśród nich niewinnych dzieci – w najokrutniejszym wymiarze. Dziś Sybiracy upamiętniają te czasy pomnikami i tablicami pamiątkowymi. Na tych tablicach pojawiają się często nieśmiertelne słowa Adama Mickiewicza:,

                          "
Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie…"
Następnie zwiedzamy Kościół św.Rafała
.
„Inspiratorem budowy kościółka był ks. Edmund Kosznik, wielce zasłużony proboszcz parafii w pobliskim Goręczynie, w młodości zaprzyjaźniony z ks. Ppłk. Józefem Wrycza, kapelanem TOW Gryf Pomorski, (tajnej organizacji wojskiwej), legenda Kaszub i Pomorza. Idee budowy poparł i zachęcał do jej realizacji ks. Prałat Henryk Jankowski, charyzmatyczny kapelan pierwszej „Solidarności”.
Postać św. Rafała podkreśla znaczenie Centrum, jako miejsca pamięci polskiego Sybiru. Jak wiadomo, św. Rafał Kalinowski był powstańcem styczniowym, członkiem powstańczego Rządu Narodowego. Skazany na karę śmierci, został ułaskawiony i zesłany na Sybir. Po powrocie do kraju wstąpił do karmelitów bosych, umarł w opinii świętości w roku 1907 w Wadowicach.
W kazaniu podczas Mszy św. Konsekracyjnej ksiądz biskup Szlaga zwierzył się zgromadzonym, że
także jego brat spędził wiele lat w Workucie, co przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci. Tysiące polskich rodzin dotknęły sowieckie zbrodnie deportacji, trwające od jesieni roku 1939 – ze szczególnym nasileniem w latach 1940-41 – do lat powojennych, kiedy w miastach i wsiach Pomorza porywano ludzi i wywożono w głąb Związku Sowieckiego. Postacią symboliczną stała się młoda Kaszubka Gertruda Jutrzenka-Trzebiatowska, porwana przez sowieckich żołdaków w roku 1945 i wywieziona aż do Archangielska, do obozu koncentracyjnego. Wróciła do kraju dopiero po 53 latach! W kościółku pełno jest pamiątek nie tylko sybirskich. To cała historia Polski, wyryta w drewnie!
Nie sposób wymienić wszystkich przedmiotów i pamiątek, niemal relikwii, które tu można zobaczyć. Kościółek posiada osobny Przewodnik. W tym miejscu wymienimy tylko niektóre pamiątki: belka z Kołymy, z ogrodzenia sowieckiego łagru, z resztkami drutów kolczastych; oryginalnego elementy bunkra Gryfitów, przekazane przez byłych żołnierzy Gryfa Pomorskiego; 180-letnie ławki z sanktuarium Matki Bożej Królowej Kaszub z Sianowa; ściana prezbiterium zbudowana z drewnianych
elementów XVIII-wiecznego domu Sybirak; Belki z Jasnej Góry, pamiętające obronę Częstochowy w okresie potopu szwedzkiego; ponad trzystuletnie belki z Żurawia Gdańskiego. Poza pamiątkami z drewna, oddającymi ducha całego Centrum, w kościółku znajdują się symboliczne kamienie.
W naszym kościółku znajdują się m.in.: kamień z pierwszej archikatedry na Wawelu; kamień z pierwszego ołtarza romańskiego z archikatedry w Gnieźnie; kamień z fundamentów siedziby Mieszka I na Ostrowie Tumskim w Poznaniu; kamień z fundamentów Zamku Królewskiego w Warszawie. Jest tu także kamień z Giewontu, spod krzyża, do którego podążają najdłuższe w Polsce pielgrzymki.
Nasz kościółek powstał z potrzeby serca. Wiele instytucji i wielu ludzi podarowało bezinteresownie swe cenne pamiątki, by w tym otoczeniu nabrały dodatkowego blasku, by uczyły przybywających do Centrum trudnej polskiej i kaszubskiej historii. Historii wyrytej w drewnie, zastygłej w kamieniu, zapisanej we wspomnieniach i w sercach naszych najstarszych rodaków. Niechaj Centrum Edukacji i Promocji Regionu stanie się arką przymierza między dawnymi i nowymi laty, miejscem edukacji młodego pokolenia i miejscem spotkań nas wszystkich.”

i DOM POWSTAŃCA POLSKIEGO Z ADAMPOLA
Najnowszym obiektem na terenie Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, oddanym do dyspozycji zwiedzających jest Dom z Adampola, miejscowości w Turcji, który jest darem Polaków – potomków polskich osadników wojskowych, uczestników Powstania Listopadowego, Wojny Krymskiej oraz Powstania Styczniowego. Jest to dopełnienie idei budowy domów wszystkich grup Polaków, którzy z różnych powodów musieli opuścić swój rodzinny kraj.
Osada, z której dom został przywieziony do Centrum Edukacji powstała w 1842 roku. Nazwano ją Adampol na cześć swego założyciela księcia Adama Czartoryskiego, męża stanu i wybitnego polskiego działacza niepodległościowego. Jego wysłannik, porucznik Michał Czajkowski, odznaczony krzyżem Virtuti Militari, wraz z francuskimi zakonnikami – lazarystami, wykupili z niewoli polskich oficerów, którzy znaleźli schronienie w polskiej wsi.
Obecnie mieszka w niej około 600 osób, w tym około 100 Polaków, do dziś mówiących w ojczystym języku. Znajduje się tam Dom Kultury, funkcjonuje stowarzyszenie pielęgnujące polskość, jest kościół i cmentarz katolicki. Nawet od początku istnienia kolonii Wójt był zawsze Polakiem.

I ten obiekt, dla którego tu przybyliśmy nie wiedząc, że spotkamy się z historią jakże straszną i przygnębiającą w losach naszego narodu.

Dom postawiony na Głowie     
„ Na terenie Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku obiekt – dom postawiony na glowie. Ta budowla w naszym zamyśle ma być alegoria współczesnego świata, w którym ład Boży, tradycja, system wartości zostały postawione na głowie, wypaczone, wyszydzone.
Żyjemy w świecie terroru zbrojnego i medialnego, wojen, nietolerancji, relatywizmu moralnego, intensywnego promowania wszelakich dewiacji.”

I jeszcze dwór Salino
„Na terenie Centrum Edukacji w Szymbarku jest replika dworu z miejscowości Salino koło Wejherowa. Słowo dwór kojarzy się z wielką posiadłością i wyniosłą budowlą. Nasz dwór jest nie duży. Takie budowle były powszechnie spotykane w dawnej Polsce. Stan szlachecki stanowił znaczny procent społeczeństwa, nawet uboższa szlachta stawiała dworki, które symbolizowały ciągłości tradycji i kultury.
Trzeba to ratować, odtwarzać, kopiować i rozwijać twórczo, lecz tak, by pozostać wiernym naszej tradycji.  Dwory polskie to wspaniała europejska architektura, która jest znana na całym świecie. Jeśli zapytacie dobrego architekta w Europie, co znaczy „dach polski”, „strop polski”, każdy odpowie, gdyż jest to część europejskiej tradycji architektonicznej. Musimy być świadomi, że w dużej mierze dzięki dworom jesteśmy Polakami.
To w dworach były przekazywane tradycje narodowe, tam przetrwała istota kultury polskiej. Uświadamia nam to nieśmiertelna epopeja Adama Mickiewicza Pan Tadeusz. Pod poduszką dziecka chrzczonego w polskim dworze umieszczano często dwie skrzyżowane szable, by dziecko wyrosło na obrońcę swojego narodu. To wielce wymowny symbol!
Polecamy Państwu szczególnie historię dworów polskich Macieja Rydla: Jam Dwór Polski. Dobrze, że są wśród nas tacy ludzie jak Maciej Rydel! To dzięki ich wrażliwości i dociekliwości odkrywamy to, co najpiękniejsze w naszej historii, czego nie ma w podręcznikach. W naszym dworze z Salina, koło Wejherowa, zamieszkiwała przed wojną rodzina, której historia była wyjątkowo tragiczna; niestety, raczej typowa dla Pomorza.
Ojciec wychowywał synów na Niemców, a matka na Polaków. Gdy wybuchła wojna, jeden z synów został lotnikiem Luftwaffe. Nie chcąc walczyć przeciw rodakom, świadomie rozbił się nad rodzinną posiadłością. Matkę po wojnie komuniści wygnali z domu, jako „Niemkę”. Po 40 latach przyjechała do Polski, by przynieść śmiertelne szczątki syna do rodzinnego grobowca…
Nasz dworek jest najprawdopodobniej najmniejszym w Polsce. Tylko w Polsce budowano tak małe dworki, bowiem szlachta polska stanowiła szczególnie wysoki procent społeczeństwa w ogóle. Byli to zarówno ludzie bardzo zamożni, jak i mocno zubożali, szczególnie na skutek represji w okresie zaborów.”
Wieczorem pełni wrażeń wracamy do naszego holenderskiego domku w Gdańsku.

Informacje o tym szczególnym i ciekawym miejscu zebraliśmy z informatorów dostępnych w  Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.
                                                                                             Michał Krajnik

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego