travelmatszczecin

Przejdź do treści

Menu główne:

TRANSLATOR


                      Jezioro Szmaragdowe

                            " Grota"

                       Zajazd " Szmaragd "



Wokoło Jeziorka Szmaragdowego

W południowej części Szczecina zaczynają się ulubione w dawnych czasach tereny łowów Cysterskich Opatów z Kołbacza i Książąt Pomorskich, ale także tereny rekreacyjne, w których przebywali wielcy z Prus, z Niemiec  ..   A i dzisiaj tak jak i przed II WW chętnie są odwiedzane. To Puszcza Bukowa, ze śladami obecności człowieka już od 8 -10 000 lat p. n.e.,  a dla nas też miejsca pełne zauroczenia i zadumy, w których możemy przebywać z unikalną przyrodą szukając śladów historii nowej i tej z przed II Wojny Światowej, miejsce, które jest terenem rekreacji i wypoczynku wielu szczecinian, ale i miejscami romantycznych randek.
Jak nożem, budowana przed II WW autostrada Berlin – Królewiec ( Korytarz Pomorski i pretekst napaści na Polskę w 1939 roku) odcięła obszar Puszczy tworząc Park Krajobrazowo- Przyrodniczy nazywany „ Wokół Szmaragdowego”, powszechnie uważa się za najpiękniejszy zakątek miasta Czy możesz uwierzyć …?  -największa atrakcja przyrodnicza Szczecina - Jezioro Szmaragdowe - liczy sobie niespełna 90 lat?  I nie ważne, o jakiej porze roku i ile razy, czy idziesz ścieżkami przyrodniczymi, rekreacyjnymi, ścieżkami zdrowia czy ścieżkami pokazującymi pozostałości starej historii zawsze są to spacery pełen nowych doznań i nowych odkryć a przede wszystkim  ta Puszcza daje swoją mocą zdrowie, zdrowie zdrowie….

I zawsze w wędrówkach z moim wnukiem ten sam dylemat; - czy mówić tak jak było?, - czy mówić prawdę?.
- Na skraju Puszczy Bukowej, jeden z leśnych duszków występujących tam – Skarbek zamiast w kociołku na końcu tęczy ukrył skarb z klejnotami i kosztownościami w głębi wzgórza. W miejscu dzisiejszego Jeziora Szmaragdowego była niegdyś odkrywkowa kopalnia kredy. Legenda głosi, że Skarbek jak każdy chytry duszek miał ukryty gdzieś skarb. Jednak kosztowności, klejnoty i bogactwo, jakie trudno sobie wyobrazić nie spoczywały wcale w kociołku na końcu tęczy, lecz ukryte były w głębi wzgórza w Puszczy Bukowej. Przez wiele lat skarb był bezpieczny i nikt nie niepokoił Skarbka. Dopiero, gdy ludzie odkryli, że w Puszczy Bukowej koło wzgórza gdzie Skarbek ukrył skarb znajdują się pokłady kredy, ważnego surowca używanego w budownictwie, powstała kopalnia i rozpoczęto eksploatację – spokój Skarbka został naruszony. Zdenerwowany Skarbek chcąc przeszkodzić górnikom zaczerpnął z głębi, z podziemnego źródła zielonej wody i zatopił kopalnię wraz z górnikami. Kopalnia zmieniła się w jezioro a Skarbek, duch lasu cieszy się spokojem a (i ponoć ma nieprzebrane mnóstwo klejnotów i kosztowności ukryte są w głębi wzgórza opadającego stromym urwiskiem do szmaragdowej toni ponoć do dziś.
Choć była to tragedia na skalę lokalną, w okresie kanikuły stała się prasową sensacją w całych Niemczech, W końcu zdarzyło się to tak blisko Berlina...
Miejscowi wróżbicie i okultyści - a był to okres wielkiej mody na parapsychologię i jasnowidzenie - odczytali ten wypadek, jako zły omen dla właścicieli kopalni kredy i pobliskich zakładów "Stern", rodziny Topferów.
Rozpoczynając nasz spacer na ulicy Kopalnianej dochodzimy do Jeziorka Szmaragdowego. Drzewa pochylone ku toni jeziora tak jakby zaraz miały opaść w głąb zatopionej kopalni. Piękno i potęga krajobrazu tego miejsca, nie ma sobie równych, nigdzie indziej na obrzeżach miasta Szczecina. Nazwę swą zawdzięcza specyficznemu zielonkawemu, szmaragdowemu zabarwieniu wody wypełniającej dawne wyrobisko kopalni kredy
Cofnijmy się jednak nieco w czasie...
-- Całe sielskie bogactwo Zdrojów wsi założonej w 1750 roku przez szczecińskiego kupca Mathaisa, stratowały batalie i przemarsze czasów napoleońskich. Po powrocie Prus zdewastowaną posiadłość wykupili bogaci kupcy z Anklam. To oni założyli tu kopalnię kredy i margla. W 1880 roku powstała duża cementownia wytwarzająca półtora miliona ton cementu rocznie.
16 lipca 1925 r. górnicy dokopali się do żyły wodnej, doszło do katastrofy. Wyrobisko zostało zalane tak szybko, że nikt z górników nie ocalał a na dole w 18-to metrowej toni do dziś pozostały wagoniki służące do transportu urobku.. Betonowy mostek widokowy to fragment kolejki, którą wywożono urobek do pobliskiej cementowni "Stern.
Tu możemy rozpoczynać wędrówki po puszczy.
Po prawej stronie zajazd Szmaragd – popularna nazwa budynku mieszczącego przez wiele powojennych lat lokal gastronomiczny wraz z hotelikiem. Pierwsze zabudowania w tym miejscu powstały w 1783 r., kiedy to Ludwik Mohring wzniósł tu folwark wraz z dworem i nadał mu, na cześć swej żony, nazwę Katharinenhof (Dwór Katarzyny). Pod koniec XIX w. dwór stał się własnością cementowni "Stern", która urządziła w nim kwatery dla
  robotników zatrudnionych w pobliskiej kopalni kredy. Po II wojnie światowej budynek został przebudowany i dostosowany do funkcji gastronomiczno-                Fabryka cementu Stern w Zdrojach hotelowych. W czerwcu 2010 zajazd Szmaragd został zamknięty. Planuje się stworzenie tu ośrodka edukacji ekologicznej dla młodzieży z Polski i Niemiec.
W pobliżu Zajazdu znajdują się pomniki przyrody: cis Warcisław i Dęby Książęce.
Zdroje uchodziło (i uchodzi )za malowniczą okolicę wycieczkową. Powstawały wokół modne restauracje, kawiarnie, pensjonaty. Finkenwalde (dziś Zdroje) miały znakomitą komunikację kolejową - z miastem.
Idąc, za zajazdem dochodzimy do wzgórza z ruinami wieży nazywanej od nazwiska projektanta – wieżą Baresela, trzydziesto metrowej wysokości powstałą w 1904 roku. Przy ładnej pogodzie, można było dostrzec Goleniów i Stargard Szczeciński. W pobliżu był duży lokal gastronomiczny z salą taneczną i tarasami widokowymi. Wieża i budynek restauracji zostały zniszczone przez wycofujących się Niemców w 1945 r. W marcu 1945 r. w puszczy toczyły się wielodniowe zaciekłe walki Armii Czerwonej i Wojska Polskiego z Niemcami. Do dziś pełno tu śladów po okopach, rowach łącznikowych i lejów po pociskach.
Poniżej Polana Słoneczna – zwanej popularnie "Patelnią” z tarasami widokowymi i miejscami na odpoczynek i ogniska.
Wracając w kierunku jeziora w prawo, ścieżką dochodzimy do Polany Widokowej i wytyczonej ścieżki - „Ścieżki Zdrowia’. Z tarasów na polanie roztaczają się w dobrą pogodę widoki odległych o kilkanaście kilometrów dzielnic miasta, widok na rozlewy Odry i lewobrzeżną część Szczecina z widoczną wieżą Katedry św. Jakuba i kompleksem biurowym Pazim.
Sto metrów dalej stoi wielka, udająca naturalną, wapienną, sztuczna grota z betonowymi naciekami i stalaktytami oraz betonowym łukiem przed wejściem. Inicjatorem wybudowania, powstałej w 1880 r., groty był Albert Eduard Toepffer – właściciel pobliskiej cementowni "Stern". Podczas budowy starano się, by wnętrze budowli jak najpełniej przypominało wygląd naturalnych grot w skałach wapiennych, ze stalaktytami zwisającymi ze sklepienia i charakterystycznymi naciekami na ścianach. Przed grotą, w 1880 i 1889 r., pobudowano dwa łuki o rozpiętości ok. 30 m i wysokości ok. 10 m. Na łukach posadowiona została niewielka platforma z zadaszeniem w kształcie pagody. Występowali na niej artyści, którzy mogli być oglądani przez publiczność zgromadzoną na parkiecie tanecznym znajdującym się nad grotą. W pobliżu znajdował się również oszklony ogród
Wieża Baresela przed II WW   zimowy. Na placu przed grotą w 1912 r., z okazji pięćdziesięciolecia cementowni "Stren", ustawiono dwa, zachowane do dnia dzisiejszego pomniki dwa kamienne pomniki, upamiętniające wyprodukowanie dwóch pierwszych milionów ton cementu. Resztki zachowanej tu architektury znamionują charakterystyczne dla epoki zamiłowanie do antycznego patosu, pełne elementów romańskich, doryckich a nawet staroegipskich.
Od ok. 1900 r. grota i jej otoczenie stało się dostępne publicznie i zaczęło spełniać funkcję doskonałej reklamy zakładów Toepffera i ich produktów.
W czasie wojny w romantycznym zakątku urządzono najeżone zasiekami, umocnieniami i strażnicami jaskinię lokalnych nazistowskich prominentów. Od 1944 roku, gdy naloty alianckie sięgały Szczecina, tuż przed każdym alarmem lotniczym kawalkada czarnych aut na sygnale przemieszczała się ze śródmieścia do Zdrojów, gdzie znajdował się najbezpieczniejszy schron. Schron i całe miejsce zyskało miano "Groty Goeringa"
Posiadłość Topferów wokół kopalni stała się również nastrojowym parkiem w stylu angielskim. Nieopodal w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku powstała rezydencja w stylu antycznym, a przy niej wydrążono we wzgórzu grotę imitującą dzieło przyrody - jaskinię, jakie występują w skałach wapiennych (stalaktyty jak prawdziwe!) ruiny pałacu Toepffera. Przy południowym krańcu ul. Grabowej, w odległości ok. 300 m od groty "Za Łukami" zachowały się ruiny siedziby rodziny Toepfferów. Inicjatorem budowy pałacu był Helmut Toepffer (syn Alberta Eduarda Toepffera), który pod koniec XIX w. przejął od ojca zarządzanie cementownią "Stern". Prace przy pałacu rozpoczęto w 1906 r. od wzniesienia dwukondygnacyjnego, oszczędnego w formie budynku z mansardowym dachem i dwoma niewielkimi bocznymi ryzalitami. Pałac posiadał ok. 25 pomieszczeń, w tym bibliotekę z cennymi zbiorami (m.in. prawie sto dzieł Woltera z 1785 r. i ok. 15 dzieł króla pruskiego Fryderyka Wielkiego z 1788 r.), salę bilardową oraz 7 pokoi gościnnych. W 1909 r. wzniesiono najbardziej reprezentacyjną część pałacu – tzw. skrzydło renesansowe. Jego centralną część stanowiła wielka (24x12x8 m) sala bankietowa zwana renesansową, zdobiona wieloma dziełami sztuki – m.in. kopiami rzeźb Petera Vischera: król Artur, król Teodoryk oraz Michała Anioła: Mojżesz. Ta ostatnia rzeźba miała być pierwotnie eksponowana w Muzeum Miejskim w Szczecinie przy             Rezydencja Toepfferów  dzisiejszych Wałach Chrobrego, jednak wskutek zmiany koncepcji wystawienniczej przez ówczesnego dyrektora Waltera Riezlera pozostała w siedzibie fundatorów jej wykonania – rodziny Toepfferów[.
Pragnąc uchronić pałac przed zniszczeniem w 1945 r. Toepffer wynajął jego pomieszczenia szwedzkiemu konsulatowi. Pałac przetrwał wojnę, jednak w latach pięćdziesiątych XX w. został stopniowo rozebrany w celu pozyskania cegły, (kto to tak rozbierał ten pozostały Szczecin po II WW ..???? ). Do naszych czasów przetrwały niewielkie fragmenty przyziemia budynku.
W pobliżu Jeziora Szmaragdowego ocalał jeszcze jeden budynek, kryjący w swych piwnicach to, co uważano za przekleństwo domu Topferów - tajemną salę spotkań masonów.Na starych kamieniach można znaleźć znaki masonerii. Loża masońska miała powstać w Szczecinie w 1866 roku, założona przez austriackich jeńców, którzy znaleźli się tu po wojnie prusko-austriackiej i osiedli na stałe w Zdrojach, gdzie zyskali patrona w osobie wielkiego przedsiębiorcy.
Parterowy budynek wzniesiono w 1914 roku podobno specjalnie do celów loży masońskiej. Tamże znalazła się biblioteka pełna bezcennych dokumentów i ksiąg. Groźnym momentem miało być zalanie kopalni i powstanie jeziora... Topferowie jednak zignorowali przestrogę.
Zaledwie w kilka dni po dojściu Hitlera do władzy oddziały SA wsparte przez policję osaczyły leśną posiadłość - gniazdo masonerii. Topferowie i inni sympatycy masonerii znaleźli się w obozach. Cementownię i kopalnie przejęło państwo, dokumenty i księgi stanowiące archiwum loży zniszczono.
Dalej przemieszczamy się ścieżkami wokół jeziora ciągle spotykając pozostałości świetności tego obszaru które puszcza zarastającą roślinnością o osuwiskami coraz bardziej skrywa swoje tajemnice przed ciekawskimi. Więc idzmy dalej wytyczoną ścieżką przyrodniczą ukazującą piękno przyrody puszczy.
Odbijając od ścieżki prowadzącej wokół jeziorka możemy dojść do 10 kamieni 1773 roku, które wyznaczały granicę pomiędzy ziemiami gryfińskimi i szczecińskimi. Są na nich wyryte: krzyż lotaryński i data.
Pod koniec lutego miłośnicy Puszczy zauważyli brak jednego z kamieni. Po prostu został ukradziony.
Do podobnego zdarzenia doszło w Szczecinie przed 10 laty. Leśnicy odnaleźli skradzione z parku w Zdrojach głazy. Zdobiły jedną z pobliskich posesji.
Przedstawione zdjęcia pochodzą ze spacerów wokół jeziorka Szmaragdowego i z różnych okresów, ale zawsze Puszcza zachowuje swój niepowtarzalny urok.

                                                                                                                                                                                     Zbyszek Mat



Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego